Brakuje mi weny,
wykrzyczeć, wypłakać, wyzłościć
się
wierszem nie mogę,
Choć modlitwą chętnie
by się spróbowało,
to ta również,
ospała, spowolniona, z wielkim fochem
przyjść nie może, taka z niej łaskawa dama,
To gdzie,
powiedz mi łaskawy słuchaczu,
szukać mam spokoju?
Czyż poeta nie może zaznać ulgi po zmroku?
Czy w tym niekończącym się znoju słów i powieści,
jest choć odrobina,
otuchy dla poety?
Toć taka ze mnie poetka,
jak z pantofla sandał,
klękaj, płakaj, dziesiątki odmawiaj,
może przyjdzie Boża łaska,
nad ta niedolą, kobiecych rozważań
będzie się użalać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz